środa, 22 sierpnia 2012

fixed gear rules! ;-)

"OMG!... I'll write you what, tomorrow. As it's Tuesday/Wensday... I need to sleeeeeeep!!! @____@"

... I wrote tonight, right after I back home from the cinema. And yes, haha, that was exactly what I thinked and felt that moment :) Like, OMG it's SOOO LATE! I have to wake up after coming 5 HOURS and go to work, while I'm SOOO TIRED! @____@
Now... avowe what you was thinking about, when you red that post? ;)

One way or another, you are probably curious now, what was the film I decided to watch and back so late from the cinnema during working week. Don't worry, I will tell you :)
Actually it was a block of 3 films and one short lecture. All of them about bikes! :)
Everything as a part of Transatlantyk Music and Film Festival, which is go on now in Poznań...

I thought I won't join to the Festival, as I have no time, etc. But when I get known about this block...
Well, I just had to go! (and even try to catch the free tickets). Of course I called to my friend, who's bike courier, as soon as I get information about those films.
And this is how it worked - I found the information, he went to hunted the tickets :) By bike, obviously :) That's what one can call great cooperative or a good crew...

But.. back to the movies.
First was "Murder of Couriers" by Tom McLeod and Neill Brill, which had in fact its european premiere on this Festival.
It was a very good film, even I can't agree with all comments, ideas or points of view... At last, makers of that movie, focused only at one community of bike couriers. So in my opinion, they shouldn't generalize with some opinions or statements they said about all that culture or style of being... Anyway yes, it is a good film. It show  the main point and the essence of that kind of biking, but also its dark side which is often a part of it (not always, as move makers wanted to convince us maybe). Must say, I loved the small episode about the man called Mr. Bun.. it was just scetched, but it touch something very important.
And.. oh yeah! The fragment when guys put into practice a crazy idea, they thinked up once in toilet... and they make a game "Where is Wally?". It's masterly and ingenious! :D
You can see a part of it in 2 trailers here:


"Where's Wally?" game - look about time 2:37 ... ;)


/I choosed those twoo trailers as in my opinion they show the style and idea of that film the best/

Second film,  Cycle me home, it was filmed trip of hungarian student, who decided to back home after finnish study. Back by bike. To Budapest. From Madrit, where he was studing. Move was quite nice, I mean pictures was nice and I liked a music very much, which suited to individual frames very well... But must say that the main character irritated me. Well, he just looked on young quite bumptious coxcomb... and thst kind of people just irritate me :P
http://vimeo.com/37911956
But there was one funny thing in whole that situation, we came with my friend-courier on that film. 
Actually, we saw it about month ago, at special bike-topic-meeting in one club. But the room was so full of people when we came there, that the only seats left was behind some pillar. So yes, we saw that film before... but with pole in main role :P What's mean we saw almost nothing, except that pole in the middle of the screen.. So in some way, yesterday we felt as we are watching totally new/different movie! ;)

And the lastone, With my own two wheels. A beautiful, great and very searious movie, which show in simply way - how a bike can change someone's life for better. It was few short stories of real people from India, Africa, 

America...  That film remind you again about disparities in conditions of life in world, about ecological and health problems, about poverty... but also give you a rise of hope that there are things we can change by common efforts and leave a smile at your face.
More about it and also a film you can watch by yourself, here:
http://worldbicyclerelief.org/programs/withmyowntwowheels

That's all. I'm very happy I could watch those movies, even we back home so late and get up today and survive at work.. was a challenge! ;)  But...

I like bike movies. Did you know? :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Porwanie Driady

Gniezno 28.07.2012 cz. 2

Zgoda wydana, a zatem co by się już chronologii trzymać... jak w tytule posta - czyli dokumentacja porwania Driady ;) Gniezno, A.D. 2012 



A na koniec z zupełnie innej bajki... chociaż też gnieźnieńskiej...  :)

Ja takiego chcęęę!! :D
czyli młoda bulka spotkana na dworcu w Gnieźnie







środa, 15 sierpnia 2012

Tegoroczny sezon...

No właśnie. Sezon (średniowieczny) jeszcze się wprawdzie tak całkiem nie skończył, ale...
W zasadzie już mogę napisać, że jakimś takim krótkim był :(
(Alas! - jak mawiali Brytyjczycy).
I niby ok, praca, działalność w stowarzyszeniach, workcamp po drodze, wesele znajomych i inne...
Ale... Qrcze!... Masakra. Człowiek cały rok czeka, a tu raptem jeden dzień w Gnieźnie, który na upartego można uznać za moje tegoroczne późne "otwarcie sezonu" i 3,5 dnia na Wolinie... 
(Na horyzoncie jeszcze ewentualnie i niepewnie: 1 dzień w Grzybowie i przy odrobinie szczęścia i pomyślnych wiatrach może Kalisz uda się powtórzyć?...). Co tu dużo mówić i jakby na to nie patrzeć - w tym roku - nędza... o.O

GNIEZNO 28.07.2012

Jak już wspomniałam, w tym roku do Gniezna zawitałam zaledwie na jeden dzień, ale za to z niezłą wycieczką! ;) Początkowo planowałam jechać sama, ale tak się złożyło, że w rzeczony weekend dość nieoczekiwanie nawiedził mnie P. Nie zamierzałam z tego powodu rezygnować z wypadu, jedynie okroiłam go, w związku z tym, do soboty. A potem pomyślałam, że skoro i tak już jadę w towarzystwie, to dlaczego by nie zabrać również Driady? Driada przystała na tą propozycję ochoczo, po czym wspólnie doszłyśmy do wniosku, że w takim razie dlaczego by nie dokooptować Pauliny? Paulina równie chętnie zgłosiła akces w wycieczce, z zastrzeżeniem, że ona będzie jechać z działki, więc dosiądzie się do naszego pociągu na trasie. Na to wszystko zadzwonił Maciej, z pytaniem czy on by się mógł z Tośką do wyprawy dołączyć... Usłyszawszy, że Paulina będzie się dosiadać uznał, że w takim razie jemu wygodniej dobić do niej, zatem dosiądą się razem. I wiecie co? Nawet nam to wszystko wyszło... ;)

Póki co, załączam kilka ładniejszych fotek z łodzi (foto: P. Netolicky):

Drakkar  "Welet" :) Ożyły wspomnienia... :)

Chyba jedyna fota na której jesteśmy wszyscy...
(Oprócz P., który robi to zdjęcie)

Jak w dowcipie - "Dzierżyj linu!"...  ;)
W spotkanym na pokładzie Diabełku, też chyba ożyły
te same wspomnienia, bo mnie zaraz zagonił do roboty...
Niemniej to miłe, że pamięta, po tylu latach :)
Poza króciutkim rejsem "Weletem" - stałe punkty programu i jedna raczej niespodziewana "atrakcja"...
Otóż w pewnym momencie porwano nam Driadę! ;) Wprawdzie średnio udolnie, bo żółtodzioby porywały i w dodatku, jak już im się udało porwania dokonać - to nie bardzo wiedziały co z tym fantem dalej zrobić...
No i fant sobie w końcu uciekł i wrócił samodzielnie do nas ;) 
(Dokumentację porwania dorzucę - jak Driada pozwoli... :)

A na koniec, z trochę innej bajki :) 

Pomieszanie epok totalne, ale i tak bardzo lubię to zdjęcie :)
A o samym pociągu można poczytać tutaj http://moje-gniezno.pl/artykuly/czytaj/2241/totalna-klapa-czyli-pociagiem-na-koronacje.html - tylko UWAGA - od wizji Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, któremu pomieszał się Dziki Zachód ze średniowieczem, a o wcielaniu wizji w życie już nawet nie wspominając... przepona może rozboleć! ;)




Takie tam...

Wolna środa - taki miły bonus w tygodniu roboczym...

Siedzę sobie zbunkrowana w Dziupli i zajmuję się różnymi rzeczami - tymi codziennymi, tymi nietypowymi i tymi na które jakoś nie było do teraz czasu. 

Z tych pierwszych zrobiłam już: pranie, obiad, większe porządki w łazience i podlałam kwiaty na balkonie.
Z tych drugich: naprawiłam w końcu moją "średniowieczną" tabliczkę woskową, po tym jak w wyniku mojego roztrzepania trochę straciła wosk.. No cóż, wypadki zdarzają się każdemu ;) Ale już to naprawiłam.
I postanowiłam znów trochę uszczuplić mój zapas wikliny, więc przerobiłam jej część na 3 porządniejsze "wieńce".. przydadzą się, myślę, na zimowe ozdoby.
Aha! No i zrobiłam mojej jeżynie drabinkę :D Z resztek wikliny i cienkiego sznurka. 
[Czy ja w ogóle pisałam, że mam jeżynę na balkonie?.. :]

Spokojnie. I tak ma być :)


A Wam jak upływa ten dzień?