sobota, 26 listopada 2011

"Szaleństwo katalogowania", "...pod specjalnym nadzorem" i "Irlandia , celtycki splot"

Drodzy,

Tym razem postanowiłam pobawić się trochę tytułami ;)

Pamiętacie jak kilka lat temu, w związku z nowelizacją pewnych przepisów, zamieniono Sprzątacza/Sprzątaczkę na nieco kuriozalnego Konserwatora Powierzchni Płaskich?
Otóż, pozwolę sobie zapożyczyć oraz przytoczyć tu zgrabny tytulik od pana Eco i stwierdzić, że "szaleństwo katalogowania" trwa...
Jakiś czas temu dowiedziałam się bowiem, m.in. dzięki naszemu Urzędowi Miasta, że wcale nie jest tak, jak mi się wydawało, że PO PROSTU nie mam w domu internetu...
Otóż nie! Ja jestem CYFROWO WYKLUCZONA!
Prawda, jak odpowiednio nazwany problem zyskuje od razu na ciężkości? ... ;)

Tak czy inaczej, uzbrojona w tę oto -teraz już niemal apokaliptycznie brzmiącą- wymówkę, kajam się mimo wszystko za ostatnie blogowe zaniedbania i niniejszym przystępuję do nadrabiania :)

I tak w ubiegłym tygodniu, z wydarzeń bardziej kulturalnych...

W piątek (18.11) byłam na spotkaniu pt."Polak vs. Czeszka" (w księgarni Bookarest), w ramach tygodniowego festiwalu "Czechy pod specjalnym nadzorem".
Podczas spotkania Mariusz Surosz - Polak mieszkający od 3miesięcy w Pradze, autor dość niedawno wydanej książki "Pepiki" i Eva Zamojska - Czeszka, która wyszła za mąż za Polaka i od 30 lat mieszka w Polsce, zmierzyli się "z kalkami myślenia o sobie nawzajem, starali się odpowiedzieć na pytanie jak z nimi walczyć i czy jest to w ogóle możliwe - a jeśli tak, to w jaki sposób". Bardzo sympatyczne, ciekawe i udane spotkanie :)
Również w ramach tego festiwalu, w niedzielę (20.11) udało mi się W KOŃCU obejrzeć głośny film Sveraka "Kola" (1996), w Kinie Malta (pod nowym adresem). Bardzo ciepły film, momentami wzruszający, momentami zabawny i... eh, co tu wiele mówić - po prostu bardzo "sverakovy"! :)


A tytuł festiwalu, wiadomo do jakiego dzieła nawiązuje ;)

Tak przy okazji, w Kinie Malta na Rybakach, byłam po raz pierwszy już w sobotę.
I to zupełnie znienacka, ponieważ wracając z Muzeum Archeologicznego, natknęłam się na wywieszone w oknie mojego warzywniaka ogłoszenie o organizowanej przez MOPR, darmowej wycieczce-odwiedzinach "naszego" kina pod nowym adresem. Załapałam się dosłownie w ostatniej chwili, dobiegłam na miejsce zbiórki w momencie wymarszu grupy :) Ale warto było! Mogliśmy zwiedzić nową siedzibę kina, posłuchać jego krótkiej historii, a na koniec w ramach wycieczki obejrzeliśmy animowany francuski film "Iluzjonista". Bardzo ładny, choć dość melancholijny. A akcja odwiedzin kina - bardzo fajna! :)




[Francusko-brytyjski film "Iluzjonista", wyreżyserowany przez Sylvaina Chometa opowiada historięAcademy of Motion Picture Arts and Sciences' 83rd Annual Academy Awards / Fot. Courtesy of Sony Pictures Classics starzejącego się magika, którego sztuczki przestają zachwycać publiczność. Tytułowy iluzjonista zaczyna tracić serce do swego zawodu. Dzieje się tak do momentu, gdy poznaje młodą dziewczynę, całkowicie wierzącą w magię. Film "Iluzjonista" to klasyczna animacja pozbawiona efektów 3D].


I na koniec, choć nie do końca chronologicznie i nie tylko "Irlandia, (ale za to na pewno pokaźny) celtycki splot", czyli sobotni koncert w Tanner's Irish Pub.
Grał Beltaine, a chłopaków wspomagał gościnnie Jochen Vogel... no i ja nie rozumiem, czego ta Wanda Niemca nie chciała! ;)



foto by Ola Czapla

Prawdopodobnie... komiks wkrótce, a tymczasem do posłuchania - chociaż z innego koncertu :)
http://www.youtube.com/watch?v=QnuCbO2aBVc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz