środa, 15 sierpnia 2012

Tegoroczny sezon...

No właśnie. Sezon (średniowieczny) jeszcze się wprawdzie tak całkiem nie skończył, ale...
W zasadzie już mogę napisać, że jakimś takim krótkim był :(
(Alas! - jak mawiali Brytyjczycy).
I niby ok, praca, działalność w stowarzyszeniach, workcamp po drodze, wesele znajomych i inne...
Ale... Qrcze!... Masakra. Człowiek cały rok czeka, a tu raptem jeden dzień w Gnieźnie, który na upartego można uznać za moje tegoroczne późne "otwarcie sezonu" i 3,5 dnia na Wolinie... 
(Na horyzoncie jeszcze ewentualnie i niepewnie: 1 dzień w Grzybowie i przy odrobinie szczęścia i pomyślnych wiatrach może Kalisz uda się powtórzyć?...). Co tu dużo mówić i jakby na to nie patrzeć - w tym roku - nędza... o.O

GNIEZNO 28.07.2012

Jak już wspomniałam, w tym roku do Gniezna zawitałam zaledwie na jeden dzień, ale za to z niezłą wycieczką! ;) Początkowo planowałam jechać sama, ale tak się złożyło, że w rzeczony weekend dość nieoczekiwanie nawiedził mnie P. Nie zamierzałam z tego powodu rezygnować z wypadu, jedynie okroiłam go, w związku z tym, do soboty. A potem pomyślałam, że skoro i tak już jadę w towarzystwie, to dlaczego by nie zabrać również Driady? Driada przystała na tą propozycję ochoczo, po czym wspólnie doszłyśmy do wniosku, że w takim razie dlaczego by nie dokooptować Pauliny? Paulina równie chętnie zgłosiła akces w wycieczce, z zastrzeżeniem, że ona będzie jechać z działki, więc dosiądzie się do naszego pociągu na trasie. Na to wszystko zadzwonił Maciej, z pytaniem czy on by się mógł z Tośką do wyprawy dołączyć... Usłyszawszy, że Paulina będzie się dosiadać uznał, że w takim razie jemu wygodniej dobić do niej, zatem dosiądą się razem. I wiecie co? Nawet nam to wszystko wyszło... ;)

Póki co, załączam kilka ładniejszych fotek z łodzi (foto: P. Netolicky):

Drakkar  "Welet" :) Ożyły wspomnienia... :)

Chyba jedyna fota na której jesteśmy wszyscy...
(Oprócz P., który robi to zdjęcie)

Jak w dowcipie - "Dzierżyj linu!"...  ;)
W spotkanym na pokładzie Diabełku, też chyba ożyły
te same wspomnienia, bo mnie zaraz zagonił do roboty...
Niemniej to miłe, że pamięta, po tylu latach :)
Poza króciutkim rejsem "Weletem" - stałe punkty programu i jedna raczej niespodziewana "atrakcja"...
Otóż w pewnym momencie porwano nam Driadę! ;) Wprawdzie średnio udolnie, bo żółtodzioby porywały i w dodatku, jak już im się udało porwania dokonać - to nie bardzo wiedziały co z tym fantem dalej zrobić...
No i fant sobie w końcu uciekł i wrócił samodzielnie do nas ;) 
(Dokumentację porwania dorzucę - jak Driada pozwoli... :)

A na koniec, z trochę innej bajki :) 

Pomieszanie epok totalne, ale i tak bardzo lubię to zdjęcie :)
A o samym pociągu można poczytać tutaj http://moje-gniezno.pl/artykuly/czytaj/2241/totalna-klapa-czyli-pociagiem-na-koronacje.html - tylko UWAGA - od wizji Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, któremu pomieszał się Dziki Zachód ze średniowieczem, a o wcielaniu wizji w życie już nawet nie wspominając... przepona może rozboleć! ;)




2 komentarze:

  1. O boszeeee! Jak ja tu pięknie wyszłam! :D Może dlatego, że zasłania mnie Paulina i nie widać, jaka przy tobie jestem gruba! ;P Super zdjęcie!

    Na zdjęcia z moim udziałem pozwolenia niniejszym udzielam :D Dodam tylko, że tych dwóch chłystków nie zdołało by mnie nawet ruszyć z ławki, gdyby im nie pomogła... KOBIETA! Panowie! Więcej krzepy! Jesteście przyszłością narodu ponoć! ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Do Driady: A tak właściwie... dlaczego tylko panowie mają być przyszłością narodu?... O.o

    OdpowiedzUsuń