W zasadzie już mogę napisać, że jakimś takim krótkim był :(
(Alas! - jak mawiali Brytyjczycy).
(Alas! - jak mawiali Brytyjczycy).
I niby ok, praca, działalność w stowarzyszeniach, workcamp po drodze, wesele znajomych i inne...
Ale... Qrcze!... Masakra. Człowiek cały rok czeka, a tu raptem jeden dzień w Gnieźnie, który na upartego można uznać za moje tegoroczne późne "otwarcie sezonu" i 3,5 dnia na Wolinie...
(Na horyzoncie jeszcze ewentualnie i niepewnie: 1 dzień w Grzybowie i przy odrobinie szczęścia i pomyślnych wiatrach może Kalisz uda się powtórzyć?...). Co tu dużo mówić i jakby na to nie patrzeć - w tym roku - nędza... o.O
GNIEZNO 28.07.2012
Jak już wspomniałam, w tym roku do Gniezna zawitałam zaledwie na jeden dzień, ale za to z niezłą wycieczką! ;) Początkowo planowałam jechać sama, ale tak się złożyło, że w rzeczony weekend dość nieoczekiwanie nawiedził mnie P. Nie zamierzałam z tego powodu rezygnować z wypadu, jedynie okroiłam go, w związku z tym, do soboty. A potem pomyślałam, że skoro i tak już jadę w towarzystwie, to dlaczego by nie zabrać również Driady? Driada przystała na tą propozycję ochoczo, po czym wspólnie doszłyśmy do wniosku, że w takim razie dlaczego by nie dokooptować Pauliny? Paulina równie chętnie zgłosiła akces w wycieczce, z zastrzeżeniem, że ona będzie jechać z działki, więc dosiądzie się do naszego pociągu na trasie. Na to wszystko zadzwonił Maciej, z pytaniem czy on by się mógł z Tośką do wyprawy dołączyć... Usłyszawszy, że Paulina będzie się dosiadać uznał, że w takim razie jemu wygodniej dobić do niej, zatem dosiądą się razem. I wiecie co? Nawet nam to wszystko wyszło... ;)
Póki co, załączam kilka ładniejszych fotek z łodzi (foto: P. Netolicky):
| Drakkar "Welet" :) Ożyły wspomnienia... :) |
| Chyba jedyna fota na której jesteśmy wszyscy... (Oprócz P., który robi to zdjęcie) |
![]() |
| Jak w dowcipie - "Dzierżyj linu!"... ;) W spotkanym na pokładzie Diabełku, też chyba ożyły te same wspomnienia, bo mnie zaraz zagonił do roboty... Niemniej to miłe, że pamięta, po tylu latach :) |
Otóż w pewnym momencie porwano nam Driadę! ;) Wprawdzie średnio udolnie, bo żółtodzioby porywały i w dodatku, jak już im się udało porwania dokonać - to nie bardzo wiedziały co z tym fantem dalej zrobić...
No i fant sobie w końcu uciekł i wrócił samodzielnie do nas ;)
(Dokumentację porwania dorzucę - jak Driada pozwoli... :)
A na koniec, z trochę innej bajki :)
| Pomieszanie epok totalne, ale i tak bardzo lubię to zdjęcie :) |

O boszeeee! Jak ja tu pięknie wyszłam! :D Może dlatego, że zasłania mnie Paulina i nie widać, jaka przy tobie jestem gruba! ;P Super zdjęcie!
OdpowiedzUsuńNa zdjęcia z moim udziałem pozwolenia niniejszym udzielam :D Dodam tylko, że tych dwóch chłystków nie zdołało by mnie nawet ruszyć z ławki, gdyby im nie pomogła... KOBIETA! Panowie! Więcej krzepy! Jesteście przyszłością narodu ponoć! ;P
Do Driady: A tak właściwie... dlaczego tylko panowie mają być przyszłością narodu?... O.o
OdpowiedzUsuń