niedziela, 23 września 2012

Vinobranie 15.09.2012

foto: T.Turecka
foto: T.Turecka

W końcu znalazła się chwila, żeby opisać ubiegłoweekendowy wypad na drugą stronę granicy! :)
Pamiętacie, jak się żaliłam, że nie pojechałam w tym roku na Veligrad, złożona jakąś czeską zarazą?
Wtedy to właśnie chłopaki wymyśliły, aby zaradzić wzbierającemu potokowi łez i mojemu im w telefon smarkaniu, że może w takim razie przyjadę we wrześniu na winobranie...

Ha! Winobranie! Zastrzygłam uszami i dałam się tą wizją uspokoić.. ;)

No dobrze. Sierpień minął, z zarazy wyzdrowiałam, nastał wrzesień, hura! Winobranie! Tradycyjne święto! No dobrze. Tylko, że urlopu już nie mam, a tu jak nic 11 godzin w jedną stronę pociągiem, jakiś zator informacyjny na linii Polska-Czechy, do ostatniej chwili nie wiem, czy mam się gdzie zatrzymać na noc i czy znajdzie się jakaś dobra dusza, co mnie w nocy zholuje z Otrokovic..
A winobranie już tuż tuż! A mnie ssie na Moravy, do ludzi...!

W dodatku w przeddzień (czy też raczej w przednoc) wyjazdu, na Dworcu dowiaduję się, że nastąpiła jakaś idiotyczna zmiana w przepisach i teraz bilety na podróż międzynarodową można kupić tylko w wyznaczonych kasach i to wyłącznie w godzinach bodaj od 6.00 - 20.00... A ja wylądowałam na Dworcu grubo po 22.00, bo wcześniej tkwiłam w kinie na 2 filmach pod rząd - "OBURZENI" i "ROZBRAT: WOLNE DOMY DLA WOLNYCH LUDZI"  (ten drugi był puszczany z okazji 18 urodzin poznańskiego skłotu). Rano byłam oczywiście w pracy, skąd szłam od razu do kina - robiąc po drodze zakupy - więc też raczej trudno byłoby mi w tym czasie stać w kolejce po bilet. Ale cóż... Nie wyspałam się przez ten nocny wypad, biletu nie udało mi się kupić, w międzyczasie dostałam cynk z Czech, że wszystko załatwione, to jest i nocleg i odbiór i kroj..
A tu za chwilę będzie rano, dzień wyjazdu, jedyny pociąg o 16.30, 11 godzin w jedną stronę z przesiadką w nocy w Katowicach.. a ja siedzę do 16.00 w pracy, a ja nie mam urlopu, a ja nie mam biletu..!

PLAN powstał szalony. Przy wsparciu kolegi. W 10 minut. I w 4 telefony...
I w tym miejscu chciałam gorąco podziękować tym wszystkim złotym ludziom, dzięki którym rzeczywiście się udał! :D  Pani M.P., która wyjątkowo i po znajomości zrobiła mi ekspresową rezerwację biletów, mimo, że miała pełne ręce roboty i w zasadzie nie obsługuje pojedynczych prywatnych klientów... Kurierowi rowerowemu, który w ramach koleżeńskiej przysługi "upolował" u siebie w bazie specjalnie taki kurs żeby moje bilety były "po drodze", po czym wyłożył kasę i mi je dostarczył gratis do pracy (gdzie dostał zwrot kasy ;) ... Ani-Turce, która przyszła miłosiernie o godz. 12.00 w nocy na dworzec główny w Katowicach, potowarzyszyć mi prawie półtorej godziny w oczekiwaniu na mój dalszy pociąg*...
Martinowi, który m.in. zorganizował mi nocleg i odebrał o 4.00 rano z dworca w Otrokovicach oraz odwiózł na pociąg powrotny ...
I dalej już z nieco innej beczki: dziewczynom- za pomoc przy zakładaniu stroju ;D
Simowi, Jarwiksowi i Pandzie- za tańce, Krivankom za gościnę, fotografom za piękne fotki...
A mieszkańcom Modrej za to, że wciąż kultywują swoje piękne tradycje! :)

Ostatecznie: Piątek - 8 godzin w pracy - 11 godzin w pociągu, przy czym do Wrocławia "na glonojada" - rozpłaszczona na szybie, w korytarzu... / Przesiadka w nocy w Katowicach... / Przyjazd z prawie półgodzinnym opóźnieniem do Otrokovic o 4.00 rano (i dalsza jazda autem, do Kunovic, gdzie mieliśmy nocleg) / SOBOTA - CUDNE 24H (wliczając w to spanie) Z CAŁĄ "MOJĄ" ULUBIONĄ MORAVSKĄ BANDĄ, NA WIOSCE, NA WINOBRANIU!!! :D :D :D :D / Niedziela - pobudka wcześnie rano, autem na pociąg o 9.40 do Starego Mesta / 9 godzin w pociągu, z przesiadką w Katowicach / Przyjazd do Poznania o 20.00 z około półgodzinnym spóźnieniem, dojazd do domu / Zwałka do wyra! / PONIEDZIAŁEK 6.10 rano - DO ROBOTY!!@#$%^& o.O

... WARTO  BYŁO! :D :D :D

foto: T.Turecka

*Ostatecznie zdecydowałyśmy się podjechać do niej do domu, gdzie mnie przechowała pół godziny, co było znacznie przyjemniejsze, niż tkwienie na rozkopanym dworcu przez półtorej godziny.. :) Przy okazji odgrzałam sobie makaron i obejrzałyśmy jakieś krótkie nagrania z tradycyjnymi tańcami tureckimi - czego tkwienie na dworcu również by nas pozbawiło ;)

1 komentarz: